„Hania szyje” – pierwsza wizyta w szwalni

„Hania szyje” – pierwsza wizyta w szwalni

Cześć wszystkim !

 

Ostatnio skończyłam Wam opowiadać, o tym jak z mamą wybierałyśmy dzianiny i kolory, a dzisiaj Wam opowiem, co było dalej, bo pracy jeszcze było przed nami mnóstwo. Jak już miałyśmy wszystko gotowe, moja mama umówiła się z panią konstruktorką. W teczce, którą pożyczyłyśmy od mojego brata, było mnóstwo rysunków. Widziałam z poziomu mojego łóżeczka, jak moja mama siedzi wieczorami przy stole i rysuje różne rzeczy, ale nie spodziewałam się, że narysowała tego, aż tyle. Ja to czasami się zastanawiam, gdzie ona znajduje na to wszystko czas, ale rodzice mi często mówią, że mama to jest „człowiek – instytucja”. Jeszcze tego nie rozumiem co to znaczy, ale na pewno jak urosnę to zrozumiem.

 

W końcu, po godzinie drogi od naszego domu dojechałyśmy na miejsce. Wcale się nie nudziłam, bo mam swoją ulubioną playlistę z muzyką i całą drogę razem z mamą śpiewałyśmy. Zabrałyśmy z auta naszą teczkę i ruszyłyśmy na spotkanie. To było moje pierwsze spotkanie z panią konstruktorką i nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, ale po wejściu od razu się roześmiałam. W całym pokoju było mnóstwo nici, takich kawałków dzianiny jakie mieliśmy w domu tylko znacznie większych. Było też kilka pań, które uśmiechały się do mnie wesoło i mówiły „Wiesz, że dzisiaj będziesz naszą modelką?”.Oczywiście, że wiedziałam, ale udawałam tylko, że jestem zaskoczona – tata mi zawsze powtarza, że każda kobieta musi mieć jakąś swoją tajemnicę. W końcu mama wzięła mnie na ręce i postawiła na stół. Wielki, ogromny stół – jeszcze tak dużego nigdy nie widziałam. Pani konstruktorka zaczęła mnie mierzyć, najpierw ręce, potem wysokość, potem szerokość klatki, a następnie długość nóg. Nie wiem, co Ci dorośli tak wszystko mierzą. Ja od razu wiem, że mam malutką stopę i spory brzuszek (przynajmniej tak mówi mój brat). Ach Ci dorośli.

 

„Wiesz, że dzisiaj będziesz naszą modelką?”

 

Mama wyciągnęła z teczki swoje rysunki. Muszę przyznać, że mama potrafi rysować. Te wszystkie narysowane rzeczy były bardzo ładne. Pochyliły się z panią konstruktorką nad nimi i przez dłuższą chwilę o nich rozmawiały, a ja dostałam do zabawy miarkę. Skoro mnie mierzono wcześniej to ja teraz sama próbowałam mierzyć moją mamę. Po chwili, pani konstruktorka wzięła kartkę i usiadła przy jakiejś maszynie. Mama mi powiedziała, że to jest maszyna do szycia. Na początku się trochę bałam, bo maszyna robiła ciągle „bum, bum, bum, bum” i skakała na niej taka jakby igła, ale po chwili już się przyzwyczaiłam. W końcu Pani konstruktorka wstała i w ręku zamiast kawałka materiału miała już bluzę. Nie rozumiałam jak to możliwe, ale mama powiedziała, żebym wstała i założyła mi bluzę. Wyglądałam super. Obracałam się w jedną i w drugą stronę. Jak prawdziwa modelka.

 

Po wizycie w szwalni, mama zabrała mnie na zakupy do mojego ulubionego sklepu z zabawkami. Tego dnia miał przyjść toster do zabawy, żebym mogła robić w mojej kuchni śniadania dla całej rodziny. Także zabrałyśmy toster i ruszyłyśmy w stronę naszego domu. Kiedy dotarłyśmy na miejsce, po całym dniu byłam tak zmęczona, że usnęłam, ale jak spałam to śniło mi się, że chodzę po ulicy w tych wszystkich ładnych ubrankach, które przymierzałam wcześniej. Obudziłam się wypoczęta i gotowa do dalszej pracy, ale był już wieczór i musiałam iść spać. Nie mogłam usnąć, ale nie wiem czy dlatego, że byłam wyspana czy też dlatego, że rozmyślałam o tym wszystkim. W taki sposób leżałam sobie u siebie w łóżeczku i patrzyłam na mój śliczny nowy toster, który stał na mojej kuchni.

 

 

Pomyślałam sobie wtedy, że wcale to nie jest tak trudne pracować, ale jak tak myślałam i myślałam to nie wiedząc kiedy zamknęły mi się oczy i znowu spałam.

 

Hania

Zacznij pisać i kliknij Enter aby wyszukać

Koszyk zakupowy

Brak produktów w koszyku.