„Hania szyje” – Jak to się zaczęło?

„Hania szyje” – Jak to się zaczęło?

Cześć, nazywam się Hania. Od kilku miesięcy wspólnie z moją mamą, Asią, przygotowujemy dla Was kolekcję ubranek. Już nie mogę się doczekać, aż Was wszystkich w nich zobaczę. Muszę Wam coś jednak powiedzieć, mam dopiero 2 latka, ale mama dużo opowiada mi o ubrankach, które dla Was szyjemy. Opowiem Wam od początku, skąd pomysł na stworzenie dla Was naszych produktów i jak ja przeżyłam ten czas.

Wszystko zaczęło się od tego, że ciągle u mnie w domu mówiono, że ile rzeczy się nie kupi to wszystkie po paru razach są już nieładne. Od zawsze zastanawiałam się, dlaczego tak moi rodzice mówią, bo przecież ja nigdy nic z ubraniami nie robię, a to oni mi je kupowali. Któregoś dnia, moja mama powiedziała tacie, że ma już dość i postanowiła sama stworzyć ubranka, które nie tylko dadzą nam, dziewczynkom radość z ich noszenia, ale również naszym rodzicom pozwolą na uzyskanie pewności co do jakości ciuszków, które my, dziewczynki nosimy. Od tego momentu zaczęliśmy pracę, a mama powiedziała mi, że po raz pierwszy będę mogła się wcielić w rolę modelki. Nie wiedziałem, jeszcze jakie to jest fajne, ale to opowiem i pokaże Wam w dalszej części.

 

Następnego dnia, pojechałam z mamą do pana kuriera, który miał dla nas olbrzymią paczkę. Okazało się, że są w niej takie wielkie książki, a w nich były kawałki dzianiny. Mama powiedziała, że to nie są książki tylko katalogi. Trochę byłam tym faktem zdziwiona, bo przecież te katalogi wyglądały jak bardzo grube książki z bajkami, które dostaję co jakich czas od dziadków i rodziców, ale skoro mama mówi, że są to katalogi na pewno wie co mówi.

 

Przyjechałyśmy do domu i usiadłyśmy z mamą na środku pokoju, rozkładając katalogi z próbkami dzianin, kawałeczek po kawałeczku, na podłodze. Oprócz tego, że moja mama miała przy tym bardzo poważną minę, dokładnie oglądając każdy kawałek, to bawiłyśmy się doskonale. Nawet na chwilę zapomniałam o mojej lalce „Maszy” i o kuchni, w której dla mojego brata i rodziców czasami gotuje pomidorówkę z kluseczkami. Mama ciągle przy tym mnie pytała „Haniu, który kolor Ci się najbardziej podoba?”, a ja wskazywałam jej kolor, który był według mnie najładniejszy. Wydaje mi się, że nasze gusta z mamą są bardzo podobne, ponieważ przy każdym moim wyborze mama się tylko uśmiechała.

 

Haniu, jaki kolor Ci się podoba najbardziej?

 

W końcu z pracy wrócił tata i kiedy zobaczył, że cały pokój jest w kawałkach dzianiny to tylko złapał się za głowę, ale widać było, że podoba mu się to co udało nam się z mamą nam zrobić. Kiedy tata zjadł obiad, to razem z mamą pokazałyśmy mu kolory i dzianiny, które wybrałyśmy. Teraz już kończę i uciekam, bo moja mama mówi, że muszę zjeść kolację i iść się kąpać, ale na pewno dokończę Wam tę historię, bo jest ona bardzo barwna, a przy tym ciekawa, gdyż wydarzyło się tyle zabawnych sytuacji, które przeżyłam.

 

Hania

 

Zacznij pisać i kliknij Enter aby wyszukać

Koszyk zakupowy

Brak produktów w koszyku.